Św. Mikołaj zapukał do mareckich drzwi. Dzięki Wam

Jacek Orych

 28 grudnia 2009    11:07

podziekowania6mini2Akcja "Św. Mikołaj mieszka w Markach" dobiegła końca. Ostatnie prezenty zostały dostarczone w środę, tuż przed wigilią. Przez te kilka dni pracy, wypraw i spotkań nastąpiło kilka przemian. Jedne krótkotrwałe, być może zatrze je poświąteczna codzienność, inne pozostaną na dłużej i będą o sobie przypominać. Widzieliśmy na własne oczy Marki, jakich do tej pory nie znaliśmy. Mamy XXI wiek, a w wielu miejscach, które odwiedzaliśmy, rozwożąc prezenty, widać było, że czas cofa się do XIX stulecia. Pompa przed domem, zamiast pieca gazowego rozpalona (na szczęście) koza, zamiast łazienki - wanienka w kuchni. Widzieliśmy malutki pokój, w którym mieszkają dwa, a czasem nawet trzy pokolenia rodzin mareckich. I wszędzie piszczała bieda, piszczała przeraźliwie. Aż od tego oczy (i dusze) bolały. Ale widzieliśmy też onieśmielone, acz szczęśliwe twarze dzieci, które nie dowierzały, że św. Mikołaj dotrze do ich drzwi i rzeczywiście zostawi wymarzoną niespodziankę. I to w tym momencie było najważniejsze. Domy po wizycie gości z prezentami napełniały się entuzjastycznymi okrzykami, zachwytem, natychmiastową eksploatacją prezentu - należało sprawdzić, czy zabawka działa, czy buty pasują, czy kurtka grzeje, czy lalka powie "mama". Pytaliśmy, czy coś Mikołajowi przekazać. Standardowe "dziękuję" w kilku miejscach uzupełnione zostało serdecznym uściskiem, laurkami i kolorowymi podziękowaniami. Wychodziliśmy na stopniowo zwiększający się mróz być może jeszcze bardziej obdarowani niż dzieci. Wychodząc z domu z różnymi sprawami na głowie i w sobie, doświadczeniami, lękiem, czy aby wszystko się uda, zmienialiśmy się w tej drodze. Chcemy powiedzieć wszystkim dobrodziejom i organizatorom: to naprawdę była piękna chwila. Warto było zrobić tę akcję z wielu powodów. Jednym z najbardziej dobitnych jest radość tych dzieci, których marzenia się spełniły. Całe zdarzenie niewątpliwie pozostanie w pamięci wielu malców i ich matek na długo... Zdajemy sobie sprawę z tego, że to jedynie krótkotrwała odmiana w surowym życiu tych rodzin. Przed akcją od starszych słyszeliśmy "po co to, i tak się tu zmarnujemy, tu wszyscy się marnują"... Dlatego warto tym dzieciom pomóc, żeby nie była to tylko chwila... Na razie dajemy im "rybę", a znacznie ważniejsze byłoby dać im "wędkę". Wyłowić talenty, wesprzeć te z trudnościami w nauce, zainteresować się losem niepełnosprawnych czy przewlekle chorych dzieci nie tylko ten jedyny raz w roku...  Ale wesprzeć nie znaczy zwolnić z odpowiedzialności ich rodziców, instytucje czy organizacje. Wesprzeć to nie załatwiać wszystkiego za rodzica, który nie wykazuje minimum zainteresowania losem własnego dziecka i tylko czeka, "by mu dać, bo jemu się należy". Nasze "tak" lub "nie" jest tu kluczowe i ma moc zmieniania rzeczywistości. To są nasi sąsiedzi, to są nasze Marki. To sprawa nas wszystkich.

Aleksandra Nizioł

Wioletta Markiewicz

 -

Taką choinkę wspólnie zbudowali mareccy Mikołajowie

podziekowania

-

Podziękowania od dzieci

[gallery columns="2" orderby="title"]
                 

-

Akcja "Święty Mikołaj mieszka w Markach od kuchni"

Tadeusz Markiewicz, jeden z organizatorów: Gdyby ktoś zapytał nas, kto wpadł na pomysł spełnienia dziecięcych marzeń gwiazdkowych, odpowiemy: nasz przyjaciel. Piotr nie mieszka w Markach. Ba, ponad dziesięć lat temu sprzedał mieszkanie w Warszawie i zapuścił korzenie w postpegeerowskiej wsi pod Kętrzynem (woj. warmińsko-mazurskie). Utrzymywał jednak kontakt ze znajomymi ze stolicy i kilka lat temu ? przed gwiazdką ? wręczył im napisane przez dzieci z ubogich rodzin listy do św. Mikołaja. Pomysł tak nam się wtedy spodobał, że w tym roku postanowiliśmy go wcielić w życie w Markach. Cieszę się, że udanie.

-

Jacek Orych, jeden z organizatorów: Mieliśmy chwilę zwątpienia. Nie wiedzieliśmy, czy podołamy rozdać wszystkie listy. Na początku szacowaliśmy liczbę dziecięcych listów na około 40, w pewnym momencie ich liczba wzrosła niemal dwukrotnie. Okazało się, że niepotrzebnie się martwiliśmy. Kochani darczyńcy  - jesteście cudowni. Po siedmiu dniach od pierwszego ogłoszenia w Internecie (w prasie lokalnej informacja ukazała się dwa dni później) wszystkie listy zostały rozdane. Ale nawet wtedy dalej napływały zgłoszenia i deklaracje udziału w akcji. Wówczas prosiliśmy o rozważenie zakupu produktów dla  bardzo małych dzieci (pieluchy, kaszki, kleiki), a dla starszych ? podstawowych przyborów szkolnych. Tego typu rzeczy zawsze brakuje. W efekcie te dodatkowe dary dzieliliśmy do wpół do drugiej w nocy. Dobrze, że dziewczyny wiedzą, czego potrzebuje pięcio- i ośmiolatek  ;) Mnie łatwiej poszło z pieluchami i kaszkami. No i oczywiście słodycze. W wielu listach dzieci prosiły właśnie o nie. Założenie było proste - każde dziecko ma mieć słodki dodatek niezależnie czy o niego prosiło czy też nie. Na szczęście (po raz kolejny) mogliśmy liczyć na Bogdana Bulika i jego firmę. Kilka pudeł słodyczy wystarczyło, by obdarować wszystkie dzieci morzem cukierków. Ciekawym doświadczaniem było też samo odbieranie już gotowych paczek od darczyńców. Przyznam, że na początku trochę nie umiałem się odnaleźć w tej sytuacji. Gdy się dziękuję za coś dla siebie, jest łatwo. Tu chciałem dziękować w imieniu właśnie dzieci. Tymczasem to ja  słyszałem podziękowania  "Nie, to ja dziękuję że mogłem (mogłam) wziąć udział w tej akcji. Że mogliśmy coś dać od siebie dla potrzebujących dzieci" No i oczywiście usłyszałem wiele pytań, czy za rok też będzie można się przyłączyć

-

Tak wyglądała jedynie część prezentów

prezenty1

Galeria

fot. 1
fot. 2
fot. 3
fot. 4
fot. 5
fot. 6
fot. 7
fot. 8
fot. 9
zdjecie

Jacek Orych

Rocznik 78

2006-2014 Radny Miasta Marki

od 2014 roku Burmistrz Miasta Marki

www.Orych.pl

Komentarze:

Zastrzeżenie

Opinie publikowane na łamach Portalu Społeczności Marek są prywatnymi opiniami piszących — redakcja Portalu nie ponosi za nie żadnej odpowiedzialności.
Osoby publikujące w artykułach lub zamieszczające w komentarzach wypowiedzi naruszające prawo mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

ACTIVENET - strony www, sklepy internetowe - Marki, Warszawa

skocz do góry